poniedziałek, 27 czerwca 2011

smutno bez Ciebie....

Jeszcze nigdy nie było mi aż tak smutno gdy wyjeżdżałeś do pracy. Cholera, przez ten tydzień jeszcze bardziej się do Ciebie przywiązałam, tak bardzo że gdy mnie już odwiozłeś aż się popłakałam że przez dwa tygodnie Cię nie zobaczę... Gdy spytałeś czy Cię troszkę lubię, powiedziałam że tak, czy tylko lubię - no nie.. I niestety nie zebrałam się na odwagę by wyznać swoje uczucia.. ale następnym razem to zrobię. ;-) Ten tydzień stanowczo za szybko minął! Muszę szukać pracy w tym Jarosławiu i jadę z Tobą! Fajną mieliśmy wczoraj akcję z Mortalem i Grabażem haha gdy o zdjęciach do portfela gadaliśmy i ja mówię im że on nie ma bo nie chciał, a Mortal aż to jaka gnida myślałem że ze 4 ma a tu proszę, to daj nam jak on nie chce haha.. i potem wsiadam do samochodu.. a właśnie daj mi swoje zdjęcia masa haha ;))) Jutro sobie do Jelnicy jadę żeby ten czas mi szybciej minał.. wyjebiemy Mamrota opijemy smutki Natali.. ;*

piątek, 24 czerwca 2011

Wilkowyje









Może Mamrota? Wczoraj z moim wybraliśmy się do Jeruzal-> tam gdzie kręcą Ranczo, km zrobiliśmy duuużo bo nie tam pojechaliśmy, nawet kierowałam. I wiecie co wam powiem? odechciało mi się już kierować hehe, w porównaniu z nauką jazdy jazda po egzaminie wygląda bardzo nieprzepisowo.. żeby jeździć 70-90 w zabudowanym? to już przesada  :P Potem Mc Donald i kierunek Międzyrzec. Mieliśmy odwiedzić jeszcze Mariana, ale pracował i lipa, więc pojechaliśmy do mnie mm <3

środa, 22 czerwca 2011

Koniec.

Koniec roku szkolnego, oficjalne wakacje. Co wydarzy się tego lata?
Wiecie nie wyobrażam sobie co obecnie czuje Dimi, ona ma w sobie pustkę jak pomyślę sobie co ona przechodzi to aż mi się płakać chce że dziewczyna tak się teraz męczy, tak cierpi. Fakt, ma nas przyjaciół lecz nie zastąpimy jej Jego, pierwszej prawdziwej miłości. Miłości która miała trwać wiecznie, która miała ich zaprowadzić przed ołtarz. Zaprowadziła ich prawie pod ołtarz lecz w innym wydaniu. Przykro mi jest że Magda musi tak się męczyć, i to co ona teraz przechodzi nie życzyłabym najgorszemu wrogowi. Gdy dowiedziałam się o całej sytuacji, o tym co zrobił Emil automatycznie zadzwoniłam do Maćka, przeraziłam się i wiem że nie daj Boże jakby mu się coś stało cierpiałabym jak Magda. Teraz potrzebuje naszego wsparcia, i rozmowy, ale od tego ma nas.. Miłym faktem było to że na pogrzebie było dużo ludzi, dużo znajomych przyszło pożegnać naszego brata, syna, chłopaka, przyjaciela. Znałam Cię dość dobrze Emilu, i jak sobie pomyślę o tym to mam łzy w oczach. Poznaliście się na moich urodzinach, i od tego dnia zaczęliście kręcić.. Aż zaczęliście ze sobą być i się w sobie zakochaliście. Mam nadzieję że Tam u góry jest Ci lepiej, pokój Twojej duszy. [*]
Dziś wieczór spędzam samotnie przed ekranem komputera. Za to jutro z Maciejem, może wypad do Kazimierza? A może na otwarcie dyskoteki/pizzerii/baru/kręgielni OLIMP ? Pomyślimy, może być ciekawie. Z moim słońcem ;*

wtorek, 21 czerwca 2011

14-21

Prawie cały dzień mnie w domu nie było i już zjebke dostałam aj.. 14-21 tyle godzin z nim<3 Tak super było mmm... 'moja dupa' ;-)  Ale co poradzę że tak uwielbiam spędzać z nim czas ;* Pierwsze wożonko po mieście dziś miałam,w sumie prawka nie odebrałam ale tam :P Status Spraw Interesanta - Prawo Jazdy Prawo Jazdy:: Przyjęto wniosek - trwa postępowanie administracyjne. Wkońcu jutro oficjalne zakończenie roku ;-) I pogrzeb, nadal nie mogę w to uwierzyć jak do tego mogło dojść.


sobota, 18 czerwca 2011

Zdałam !!




Udało mi się, zdałam!! Na placu bałam się że ojebie, i sam egzaminator po egzaminie powiedział że bardzo go zaskoczyłam i nie wierzył że na mieście będzie tak rewelacyjnie ;-) To się teraz wozimy ;-)

piątek, 17 czerwca 2011

Egzamin

Mój koszmar zaczął się już dzień wcześniej.. Długo nie mogłam zasnąć, mimo że musiałam bardzo wcześnie wstać. Udało mi się dopiero po 12. Budzik miałam nastawiony na godzinę 5, lecz stres i strach otworzyły mi oczy dziesięć minut przed budzikiem. Obudziłam się i mimo że miałam jeszcze mnóstwo czasu nie potrafiłam zasnąć.. Zaczęłam płakać.. Niby czemu? Nic się nie stało, nikt mi nie umarł, nikt nie obraził.. Przyczyną był mój paniczny lęk, cholernie bałam się egzaminu. Ogarnęłam się z deczka, tzn w miarę szybko i gdy byłam gotowa stwierdziłam że wypadałoby powtórzyć co nieco przed egzaminem.. Robiłam testy.. przyszła mama i powiedziała coś, już nawet nie pamiętam co, coś związanego z egzaminem.. i znowu łzy pociekły mi ciurkiem.. Nie mogłam się uspokoić... Na placu pod PZM zaczęłam przygotowywać się do jazdy, gdy okazało się że mój instruktor zapomniał telefonu, zaproponowałam że możemy szybko podjechać, lecz zmieniliśmy się i instruktor pojechał. Zenek który zawsze na mnie krzyczał że mam w zabudowanym nie jeździć więcej niż 50, sam jechał 120 km/h taki przykład daje :P Nie no żartuje, czasuu brak.. Najlepsze było to że choć raz ja mogłam pohamować komuś hehe. Dojechaliśmy do białej, i zaczęłam ostatnie jazdy.. Dobrze mi szło.. Godzina 7:40 zbliżamy się powoli w kierunku WORDu, poznaje uliczki prowadzące pod ośrodek i znowu stres mnie łapie.. Znów ten paniczny strach i łzy w oczach. Chwilę po 8:00 weszliśmy do sali 6A było nas razem jakieś 10 osób + egzaminatorka. Usiadłam do pierwszego stanowiska przydzielonego mi wcześniej, i znowu płakałam nie wiem czemu tak miałam, nie potrafię tego zrozumieć.. Egzaminatorka tłumaczyła co i jak, ja dopiero pod koniec sczaiłam że każdy na nią patrzy, na to co pokazuje lecz nie ja.. I przystąpiliśmy do egzaminu, gdy pani egzaminator rozlosowała nam zestawy.. Pierwsze pytania banalnie proste, zresztą jak reszta testu.. wahałam się nad dwoma pytaniami, lecz wynik egzaminu pozytywny 0 błędów ;-) Cały egzamin zajął mi jakieś 5 min, szybka jestem :P Od razu nie można było wyjść z sali, czyli jakoś 8:20 wyszłam z sali.. Na egzamin czekałam jakąś godzinkę.. Zamotałam się już na obsłudze, przy wskaźniku oleju silnikowego..stres stres stres.. ale podołałam.. Egzaminatorka kazała zaczekać na chodniku gdy ona ustawi mi samochód do kolejnego zadania -> łuk. Wsiadłam przygotowałam się.. To zaczynami, i co ? Zgasł mi samochód, nawet nie ruszyłam.. Myślę to ładnie.. Zajebisty początek.. Ale łuk zrobiłam dobrze, wsiadła pani Justyna i jedziemy na górkę, którą także zaliczyłam, główną rzeczą którą trzeba wtedy zrobić to włączyć światła i nie zapomniałam :p MIASTO. Jedziemy i miałam zawracanie w słynnej zielonej bramie, parkowanie w zajebistym miejscu, czyli pas do parkowania o dużej  szerokości, bo tak szeroki jak dla parkowania dla osób przewożących osoby niepełnosprawne. Wiem że jeszcze raz mi zgasł przy zawracaniu czy czymś chyba, ale błędu nie zaznaczyła. Pojechaliśmy na miasto, koło Rywala. I mój pierwszy błąd, za późno kierunek wyłączyłam.. Rondo, rondo nieszczęsne rondo, umiałam je doskonale, a przez nie ojebałam.. Za późno niby kierunek wrzuciłam, ok.. ale nie mogę sobie darować że mi jakoś przy wrzucaniu kierunku zmieniły się światła z mijania na pozycyjne..Instruktorka dwukrotnie chciała mi podpowiedzieć, lecz nie wiedziałam o co jej chodzi. W życiu bym nie powiedziała że mogłam światła wyłączyć, przesiadłyśmy się i egzamin przerwany. Jutro o 11 powtórka, zobaczymy co będzie..

czwartek, 16 czerwca 2011

BOJĘ SIĘ !!

BOJĘ SIĘ !! Cholera boję się, łzy w oczach mam nooo... Tak bardzo chciałabym zdać, na samą myśl o tym że będę jeździła z całkiem obcym egzaminatorem/ką zbiera mnie na dreszcze, cała się trzęsę.. Niby pierwsyz egzamin, nie zdam trudno ale szkoda by było.. Dlaczego Maciek nie może być ze mną? Tak bardzo chciałabym żeby przy mnie był.. Durna jestem.. no płacze... masa..

to już jutro ;O






Cholera boję się jutrzejszego egzaminu, a wypadałoby zdać...

środa, 15 czerwca 2011

truskawkowa dziewczyno ? ;/

Twój pomyłkowy esemes dał mi do myślenia.. Siedzę i myślę dręczy to mnie.. a jednocześnie boli, bo zabolało mnie to. Ok, pomyliłeś numery ale ja doskonale wiem do kogo chciałeś napisać, do Twojej byłej... widząc tamtego esemesa autentycznie miałam łzy w oczach, jak sobie teraz o tym myślę również mam. Jesteś dla mnie wyjątkowy i liczysz się tylko Ty, ale nie podoba mi się to pisanie z byłą... I boli mnie to.. ;(

sobota, 4 czerwca 2011

;-*

Dziś moje plany niestety nie wypaliły, ale czasem bywa i tak że posiedzę sobie w sobotę w domu. Nie chcę nikogo trzymać na sznurku, mężczyźni też chcą mieć kolegów. Kminiliśmy też bym kierowała z Zasiadek do Międzyrzeca i miało już tak być, ale Maciek stwierdził że jest ryzyko zwłaszcza że egzamin mam niedługo.. Cholernie miło mi się zrobiło że brał moje zdanie pod uwagę, że zapytał czy może.. czy nie będę się gniewała, bo jeśli tak to przyjedzie ;-) Nie jestem zwolenniczką ograniczeń więc się zgodziłam.. Chłopak też z kolegami chce wyjść.. Za to jutro spędzimy czas razem <3 Najlepsze u nas jest to że coraz bardziej się zbliżamy do siebie, i że wcale się nie kłócimy.. NIE CHCĘ NIKOGO INNEGO OPRÓCZ MOJEJ MAMBY! <3 ;-*

piątek, 3 czerwca 2011

pizzaaaaaaaaaaaaaa

W planach z Maćkiem mamy pizze a potem coś ogarniamy z Mortalem.
Wczoraj kochany dzień z kochaną osobą <3